Przez znaki zwane słowami
Głównie zaś usiłuję przekonać cię, jeśli mi się tylko uda, że przez znaki zwane słowami niczego się nie dowiadujemy, bo — jak powiedziałem — poznajemy nie rzecz oznaczoną w ten sposób, lecz raczej na podstawie znajo¬mości oznaczonej rzeczy zapoznajemy się z treścią słowa, to jest ze znaczeniem, jakie kryje się w dźwięku gło¬sowym, 35. To, co powiedziałem o głowie, mógłbym powie¬dzieć również o nakryciach głowy i o wielu innych różnych rzeczach. A jednak, chociaż je znam, do tej pory nie wiem, co się kryje pod wspomnianą nazwą saraballe. Gdyby mi je ktoś opisał gestami albo namalował, albo pokazał coś podobnego do nich, nie powiem, że mnie nie pouczył — a łatwo dowiódłbym tego, gdybym zechciał się wy¬powiedzieć nieco obszerniej — ale mówię, że nie pouczył mnie przez słowa, co ma prawie to samo znaczenie. Jeżeli zaś spostrzeże ten- przedmiot w mojej obecności i zwróci mi na niego uwagę mówiąc: oto saraballe, poznam rzecz, której nie znałem — nie przez słowa wypowiedziane, ale dzięki jej widokowi. Widok ten sprawia, że poznaję także i pamiętam znaczenie owej nazwy. Poznając bowiem samą rzecz nie uwierzyłem cudzym słowom, lecz własnym oczom. Słowom natomiast uwierzyłem może w tym sensie, że zacząłem zwracać uwagę, to jest że szukałem wzrokiem, co mam zobaczyć.
| |