Dowód
Wtedy mu udowodnię — a to, jak sądzę, potrafi kto bądź — że sprawiedliwość domaga się, żeby uwierzył w istnienie Boga opierając się na dzie¬łach tych wielkich ludzi, którzy na piśmie pozostawili świadectwo o swoim współżyciu z Synem Bożym. Tym bar¬dziej, że sam chce, żeby w najtajniejszych sprawach jego duszy, znanych jemu samemu, dawał mu wiarę drugi czło¬wiek, nie mający możności poznania ich. Otóż tamci stwier¬dzili na piśmie, że oglądali zdarzenia, które mogły zajść tylko w tym wypadku, jeżeli istnieje Bóg. I zbyt naiwny będzie człowiek, który ganiąc mnie za to, że wierzę ich świadectwu, będzie równocześnie domagał się wiary dla siebie. W każdym razie nie znajdzie wymówki, żeby uspra¬wiedliwić swoją niechęć do naśladowania tego, czego nie. może słusznie ganić. . A. Uważasz więc, że w sprawie istnienia Boga wy¬starczy rozważne przekonanie, że należy uwierzyć ludziom tak poważnym. Wobec tego pytam cię, dlaczego nie są¬dzisz również, że trzeba wierzyć powadze tych samych ludzi w sprawach, które postanowiliśmy zbadać jako nie¬pewne i zupełnie nieznane. Nie musielibyśmy więcej bie¬dzić się nad ich dociekaniem. 1 Iz. 7, 9 według Septuaginty. Por. wyżej l, i l o itauczyćlelji.87. E. Ale. my chcemy znać i rozumieć to, w ćo wierzymy. A Dobrze pamiętasz. Nie mogę zaprzeczyć, że po- stawiliśmy sobie takie zadanie na początku poprzedniej rozmowy.
| |